Czy 90 agentów AI może odkryć nowy materiał w trzy dni?
Zamiast wielkiego laboratorium: mała zewnętrzna firma i ponad dziewięćdziesięciu agentów opartych na Claude Opus 5.5. Czas: trzy dni. Cel: rzadki typ magnesu, tak zwany magnes kompensowany Luttingera, który znosi własny wypadkowy magnetyzm, a mimo to potrafi sortować elektrony według spinu. Fizycy szukają czegoś takiego od dziesięcioleci.
Wynik: dwóch kandydatów. Jeden to zupełnie nowy związek, drugi istnieje w literaturze od 1999 roku, tylko nikt nie zauważył, że pasuje.
Haczyk? To wszystko obliczenia. Żadnego z tych materiałów nikt jeszcze nie wytworzył w laboratorium.
Po co to komu?
Chodzi o spintronikę, czyli zapisywanie i przesyłanie informacji za pomocą spinu elektronu zamiast ładunku. Obietnica to pamięć szybsza, mniej energochłonna i trwalsza niż obecna. Drugi wątek to komputery kwantowe, w których delikatne stany kwantowe trzeba chronić przed zakłóceniami. Magnes bez wypadkowego pola jest przy okazji wygodny, bo nie zakłóca sąsiednich elementów, kiedy upakujesz je blisko siebie.
Co tu jest przełomem: przewidzieć materiał czy go zrobić?
Trudniejsze jest zrobienie. Wiele materiałów, które wyglądają świetnie na papierze, nie da się wytworzyć albo w praktyce tracą oczekiwane właściwości. Z drugiej strony dane, skrypty i narzędzie do sprawdzania wyników są jawne, więc każdy może to powtórzyć i spróbować to obalić.
I właśnie to może być większą historią. Odkrycia próbują robić nie tylko wielkie laboratoria AI, ale zwykłe zespoły, które biorą roje agentów i po prostu ruszają.