Vera Rubin kontra Blackwell: jak duży jest nowy skok Nvidii?

Jeszcze niedawno wszyscy bili się o Blackwella. Właśnie spadł na drugie miejsce.

Pamiętasz, jak laby AI ustawiały się w kolejce po Blackwella? Listy oczekujących, przydziały, nerwy. No to Blackwell właśnie przestaje być tym najlepszym. Nvidia wypuszcza Vera Rubin, a pierwsze szafy trafiają do największych chmur w drugiej połowie 2026 roku.

I od razu mała niespodzianka. Vera Rubin to tak naprawdę nie jeden chip, tylko cała szafa serwerowa. Sześć różnych układów zaprojektowanych od zera tak, żeby działały jak jedna maszyna. Procesor, karta graficzna, przełączniki, karty sieciowe, specjalny procesor do obsługi danych. W jednej szafie siedemdziesiąt dwa GPU. Nie kupujesz części, kupujesz cały zestaw.

Liczby, które robią wrażenie

Przy odpowiadaniu na zapytania, czyli tam, gdzie model pracuje dla użytkowników, ma być mniej więcej pięć razy szybciej niż Blackwell GB200. Przy trenowaniu modeli około trzy i pół raza. Pamięci do 288 GB na jedno GPU, nowego typu HBM4. Tranzystorów 336 miliardów zamiast 208.

Ale najważniejsza jest inna liczba. Nvidia obiecuje do dziesięciu razy niższy koszt wygenerowania jednego tokena. A to właśnie ten koszt zjada dziś labom pieniądze. Jeśli spadnie dziesięciokrotnie, rzeczy, które dziś się nie opłacają, nagle zaczną się opłacać.

Chwila, pięć razy szybciej, ale od czego?

I dobrze, że pytasz. Te pięć razy liczone jest względem pierwszej wersji Blackwella. W międzyczasie Nvidia wypuściła mocniejszą wersję, Blackwell Ultra, i przy niej przewaga w odpowiadaniu na zapytania to raczej jakieś 3,3 raza. Wciąż ogromny skok, ale producent zawsze wybiera porównanie, w którym nowość wypada najokazalej. Warto o tym pamiętać przy każdym slajdzie z napisem „5x”.

No i na razie to wszystko obietnice. Prawdziwe wyniki zobaczymy dopiero wtedy, gdy te szafy zaczną mielić prawdziwe zadania w prawdziwych centrach danych. Na papierze nowy król już jest. W praktyce pewnie też, tylko może odrobinę mniej imponujący niż na prezentacji.