Napoleon trzymał ten sekret przez 217 lat, AI rozpracowało go w sześć godzin
Rok 1809. Do jednego z generałów Napoleona leci zaszyfrowany list. Napisał go pasierb cesarza, ale na wyraźny rozkaz samego Napoleona. Jakieś 1300 znaków dziwnych symboli. A potem klucz do szyfru przepadł. Przez 217 lat nikt nie wiedział, co tam jest napisane.
Teraz przeczytała go sztuczna inteligencja. W około sześć godzin.
Co dokładnie zrobiła AI?
Chodzi o najnowszy model OpenAI, GPT-6 Astra. Inżynier z firmy od cyberbezpieczeństwa podsunął mu skan listu. Resztę model zrobił sam, od początku do końca: przepisał obraz na tekst, rozpoznał szyfr homofoniczny (jedna litera może się chować pod kilkoma różnymi znakami), napisał własny kod i porównał wszystko z zapisami historycznymi. List okazał się odprawą dla generała Marmonta. Gdzie stoją wojska bawarskie, polskie i francuskie, co kombinują Rosjanie, i że według Napoleona Austria zmierza ku klęsce. Cesarz radził nawet, żeby generał nie dał się zastraszyć garstce żołnierzy czy zbiegowisku.
Ale czemu dwa wieki fachowców tego nie ruszyły, a AI załatwiło to w jedno popołudnie?
I tu zaczyna się najlepsze. To nie był jeden genialny przeskok. W archiwach przez cały ten czas leżała powiązana tablica szyfrowa. Podobno zapisano ją pod nazwiskiem innego generała, a różnica to jedna literka, więc wygląda to na zwykłą pomyłkę katalogową. Nikt nie miał powodu, żeby łączyć tę tablicę z tym listem. AI spróbowało ją zastosować mimo to. I zadziałało. Tak tę sprawę opisuje jeden z historyków, więc pomyłkę w katalogu traktuj jako prawdopodobną przyczynę, a nie coś udowodnionego.
Ale pomyłka w archiwum to tylko połowa historii. Skan przedstawiał dużą planszę ze 175 ręcznie rysowanymi znakami do uporządkowania, a dziewiętnastowieczny skryba za każdym razem rysował ten sam znak odrobinę inaczej. Ktoś, albo coś, musiało najpierw ustalić, które szlaczki to ten sam szlaczek, zanim w ogóle dało się zacząć łamać szyfr. To żmudna, usypiająca robota, w której łatwo o błąd. Czyli dokładnie tam, gdzie błyszczy maszyna, której się nie nudzi.
A może AI po prostu pamiętało odpowiedź z treningu? Inżynier to sprawdził. Według jego własnego opisu powtórzył całość po usunięciu z materiałów dostępnych modelowi wszystkiego, co dotyczy Napoleona i Marmonta, i wyszło to samo odczytanie. Osoba prowadząca znaną bazę nierozwiązanych szyfrów historycznych oznaczyła już ten szyfr jako rozwiązany.
Więc nie, to nie był przebłysk geniuszu. To przeoczona wskazówka, mnóstwo cierpliwego dopasowywania wzorców i maszyna, której nigdy się nie znudziło. Może właśnie to jest najciekawszy rodzaj przełomu.