Skoro sprzęt nie czyta agentowi w myślach, co tak naprawdę może kontrolować?

Lista jest krótsza, niż myślisz, i na tym polega cały pomysł.

No dobra, układ nie czyta agentowi w myślach. To co w takim razie robi? Jak zedrzeć marketing, taki posterunek to bardzo szybki i bardzo surowy egzekutor reguł, który stoi na drodze ruchu sieciowego. Nie powie ci, dlaczego agent czegoś chce. Powie tylko: tak albo nie.

Konkretne rodzaje reguł, jakie da się w ten sposób wymusić (to ogólny obraz takiego posterunku, a nie pełna lista funkcji produktu Nvidii):

  • Lista dozwolonych adresów. Agent od płatności gada z usługą banku i z niczym innym.
  • Okna czasowe. Dostęp do danej usługi tylko w ustalonych godzinach.
  • Limity częstotliwości i wielkości. Tyle zapytań na minutę, sufit na pojedynczą transakcję i na dzienną sumę.
  • Kształt ruchu. Układ nie rozumie treści, ale nagły, ogromny wysyłek danych na zewnątrz wygląda jak wyciek i da się go oznaczyć.
  • Przypisanie tożsamości. Klucz działa tylko wobec zatwierdzonego celu, nawet jeśli agent go trzyma.

Nvidia mówi też o zapisywaniu aktywności agenta i wyłapywaniu odchyleń od normy. Ale fundamentem i tak są zasady ustawione z góry przez człowieka.

Dlaczego to wystarczy, żeby miało sens

Weź agenta, który płaci za ciebie faktury i ma do tego pełne uprawnienia. Wariuje. Jeśli reguła mówi "tylko ta usługa, maksymalnie tyle, tyle razy dziennie", to nawet całkiem przejęty agent nie opróżni konta za jednym razem. Najgorszy scenariusz kurczy się z "wszystko" do "tego, co mieści się w pudełku".

Moment. A co, jeśli wyśle całkiem dozwolony przelew na złe konto?

Wtedy układ nie ma nic do powiedzenia. Zwykły przelew na zły, ale dozwolony adres z zewnątrz wygląda identycznie jak dobry. Sprzęt ogranicza zasięg szkód. Nie odróżni pomyłki od dobrej decyzji. Każda reguła musi być taka, o jakiej ktoś pomyślał wcześniej, więc groźna jest zawsze ta awaria, do której nikt reguły nie napisał.

Czyli to smycz, a nie wykrywacz kłamstw.