Dlaczego ludzie myślą, że AI to tylko okienko czatu?

Okienko to zjazd na autostradę. Prawdziwa luka to wbudowanie modelu w robotę, a nie odwiedzanie go od święta.

Większość ludzi poznaje AI jako okno, w które się wpisuje. Napisz maila, uporządkuj notatkę, odpowiedz na pytanie. To jest prawdziwe użycie. To jest też najmniejsza wersja tej rzeczy.

Kolejna warstwa wielu osobom w ogóle nie przychodzi do głowy. AI jako coś, z czym się buduje. Strona, która z tego korzysta. Skrypt, który na tym stoi. Mały produkt, w którym model nie jest całą aplikacją, tylko warstwą w środku. Tak dziś pracuje sporo osób od oprogramowania: nie zaczynają od pustego pliku i nie wymyślają każdej funkcji od zera. Proszą model o funkcję, test, refaktor, a potem decydują, co zostaje.

Ludzie z branży nie wychodzą z obrazka "to tylko czat" automatycznie. Część z nich dalej traktuje model jak maszynkę, która "i tak wszystko rozwiąże", jak przyjdzie czas. Lepsze pytanie jest mniej grzeczne: czy potrafisz to naprawdę zrobić z AI, na tej konkretnej rzeczy, dzisiaj? Wiara nic nie kosztuje. Mały projekt już tak.

No dobrze, ale skoro czat i tak napisze maila, po co wpychać model do aplikacji?

Bo czat to wizyta. Aplikacja to nawyk. Jeśli jedyny interfejs to okno, które musisz sobie przypomnieć, praca zostaje opcjonalna. Jak model siedzi w przepływie, z którego i tak korzystasz, w formularzu, w szkicu, w przycisku "wygeneruj", przestaje być odświętny. To jest skok od "raz z nim pogadałem" do "tak się to robi".

Kolejność i tak ma znaczenie. Najpierw rozmowa, aż przestanie być obca. Potem narzędzia. Potem model w czymś, co wypuszczasz, nawet jeśli to coś maleńkiego. Zacznij od okienka. Nie zostań w nim i nie uznał, że widziałeś całą mapę.