Jesli ktos ma nieskonczenie wiele prob, czy chaos jest przesadzony?
Zacznijmy od niewygodnej rzeczy. Jesli cos zawodzi raz na tysiac, brzmi to bezpiecznie. Ale przestaje byc bezpieczne w chwili, gdy ktos moze probowac bez konca. Daj mu tysiac prob, a szansa, ze chocby raz sie uda, rosnie do jakichs dwoch trzecich. Daj dziesiec tysiecy i to juz niemal pewnik.
Obronca musi wygrac za kazdym razem. Napastnikowi wystarczy jeden traf. Cala rzecz sprowadza sie do tej asymetrii i nie obchodzi jej, jak ostrozny byles przez pozostale 9999 prob.
To co, sprawa jest z gory przegrana? Odpuscic zabezpieczenia?
Nie i tu jest sedno, ktore latwo przeoczyc. Ta matematyka gryzie tylko wtedy, gdy proby sa darmowe, szybkie i nielimitowane. Odbierz choc jedno z tych trzech, a obraz sie odwraca.
- Niech proba cos kosztuje, a napastnikowi skoncza sie srodki, zanim przyjdzie szczescie.
- Niech proba trwa, a zyskujesz czas, zeby zauwazyc wzorzec i zamknac drzwi.
- Ogranicz liczbe prob, a nieskonczonosc w ogole znika ze stolu.
Dlatego ciekawa praca nad bezpieczenstwem rzadko dotyczy jednego idealnego muru. Chodzi o to, zeby tysieczna proba byla trudniejsza niz pierwsza.